Usłyszałem kiedyś stwierdzenie, że aby grać w Omahę (w domyśle grać dobrze, oczywiście), trzeba mieć umysł fizyka jądrowego. Rzeczywiście, jest to gra bardziej skomplikowana od Holdema, w skrócie wygląda to tak, jakbyśmy mieli kilka dwukartowych układów i mogli z nich wybierać. Niby super sprawa, gdyby nie fakt, że nasi przeciwnicy mogą tak samo.
A poza tym Omaha jest grą, w której trzeba:
błyskawicznie oceniać wartość kart, grających układów oraz układów, które mogą zostać dobrane, przed flopem, na flopie, na turnie i na riverze (tu już oczywiście chodzi tylko o wartość ostateczną),
znać ilość naszych outów (kart dających nam wygrywający układ),
przewidzieć, do jakiego układu dobiera nasz przeciwnik (przeciwnicy),
umiejętnie chronić nasze nuts (wygrywający układ),
wiedzieć, kiedy opłaca nam się dobierać do naszego układu,
umiejętnie wyciągać pieniądze, kiedy mamy najlepszy układ,
umieć zrzucić tzw. second nuts (czyli drugi najlepszy możliwy układ),
wiedzieć kiedy można, a kiedy nie można blefować,
szybko liczyć pot odds (proporcje wielkości puli do naszego betu),
bardzo dobrze znać i oceniać przeciwników,
i jeszcze parę rzeczy, a wszystko to wiedząc, które karty z ręki i ze stołu wykorzystujemy w danym momencie, które mogą się jeszcze przydać, a które są dla nas bezużyteczne, oraz analogicznie oceniać rękę przeciwnika.
Czyli wygląda na to, że jednak wypadałoby być tym fizykiem jądrowym. Ale czy na pewno? Moim zdaniem nie. Wręcz przeciwnie, znając kilka podstawowych zasad, mając żelazną dyscyplinę oraz umiejętnie obserwując przeciwników, można z Omahy uczynić sobie stałe źródło dochodów, a co najdziwniejsze, właśnie dlatego, że gra ta wygląda na dosyć skomplikowaną (i taką jest). Dlaczego?
Bo łatwiej jest osiągnąć przewagę nad przeciętnym graczem w grze, która jest bardziej skomplikowana niż prosta. Poniżej garść informacji i spostrzeżeń, które pomogą Wam zrozumieć sekrety Omahy.
Na początek słowo wyjaśnienia. Oczywiście nie jestem samorodnym geniuszem i najlepszym graczem w Omaha na świecie. Sporo przeczytałem na ten temat w dobrych książkach (polecam zwłaszcza rozdział Lylea Bermana w SSII oraz rozdział w Play Poker Like the Pros Phila Hellmutha). Część to moje własne przemyślenia wynikające z gry. Nie są to żadne tajemnice, raczej uporządkowane informacje, które pomogą Wam lepiej grać w Omahę, przynajmniej moim zdaniem.
Dla mniej wtajemniczonych przypomnienie zasad gry. Mówimy tutaj tylko i wyłącznie o Omaha High Pot Limit. Słówko High oznacza, że wygrywający jest najwyższy układ, w przeciwieństwie do odmian Hi-Lo, gdzie najwyższy i najniższy układ dzielą się pulą oraz różnych odmian Low, gdzie wygrywa po prostu najniższy możliwy układ. Pot Limit to oczywiście ograniczenie możliwości podbijania do limitu puli, co jest esencją gry w Omaha High. Moim skromnym zdaniem granie w Omahę High limit lub no limit po prostu mija się z celem.
Ograniczenie do limitu puli wygląda na skomplikowane, ale łatwo się tego nauczyć, a jeżeli ktoś jest wybitnie leniwy, to i tak może grać w Pot Limit online, gdzie komputer wszystko za niego policzy. W skrócie sprowadza się to do następującej informacji: mogę zagrać za tyle, ile jest już w puli plus mój standardowy bet. Czyli, jeżeli gram Pot Limit 1-2 i do nas należy pierwszy ruch, a chcemy podbić o pulę, to liczymy to w następujący sposób: 1+2 (to są blindy, które są już w puli) plus nasze dorównanie 2 plus 5 (1+2+2), czyli razem dajemy 7 (podbiliśmy o 5). Gdyby następny gracz chciał nas przebić o pulę, to: 7 jest już w puli, 7 to jego dorównanie, a 14 to wartość puli po jego dorównaniu. Czyli razem daje to 21. Proste? Oczywiście, nie zawsze trzeba przebijać o pulę, czasem można tylko wejść, albo spasować
.
A teraz same zasady Omahy: gracz dostaje 4 karty, z których może wykorzystać 2 i TYLKO 2, natomiast na stole kolejno wykładanych jest 5 kart wspólnych, z których każdy gracz może wykorzystać 3 i TYLKO 3.
Czyli cztery trefle na stole i jeden na ręku nie dają nam koloru, podobnie jak cztery asy na stole nie dają nam karety. Gracze, którzy okazjonalnie próbują szans w Omaha, mając wcześniej doświadczenia tylko Holdem Poker, często o tym zapominają. Tyle o zasadach, teraz o samej grze.
Wielu graczy ma problemy z oceną wartości kart, które otrzymują w Omaha przed flopem. Skoro mamy ich aż cztery, to każdy losowy układ wydaje się warty spróbowania. Oczywiście, nic bardziej mylnego. Tak jak bez wahania wyrzucamy układy typu 7-2, 8-3, Q-2 w Holdemie (zakładając solidną grę tight), tak samo można przed flopem bez wahania zrzucać pewne układy w Omaha. Pamiętajmy: dostajemy cztery karty, ale docelowo możemy wykorzystać z nich dwie i tylko dwie. Co to oznacza?
Że tak naprawdę dysponujemy sześcioma różnymi dwukartowymi układami. Jakich więc układów kart trzeba szukać przed flopem w Omaha?
Takich, które dają nam najwięcej możliwości korzystnych układów. Jeżeli widzimy więc układ K-8-6-2, wszystkie karty w różnych kolorach, to zastanówmy się, jakie to nam daje układy.Odpowiednio: K-8, K-6, K-2, 8-6, 8-2 i 6-2. Obiecująco?
Nie sądzę. Dopóki nie trafimy karety (np. 6-6-6 na stole) albo najwyższego fulla (np. 8-8-6 na stole; tutaj warto zwrócić uwagę, że nadal możemy przegrać! Wystarczy, że ktoś ma układ zawierający 8 i wyższą kartę niż 6 i trafi swojego kickera w kolejnych kartach, a jeżeli ma układ typu 8-9-10-J, szanse na to są dosyć spore), to nasze karty są niewiele warte. Wystarczy zauważyć na przykład, że tylko dwa układy na stole (5-7-9 i 4-5-7) dają nam najwyższego strita! Co innego na przykład A-A-K-Q double suited (double suited czyli w dwóch kolorach, na przykład Ah-As-Kh-Qs), policzmy, ile układów gra nam tutaj: A-A, A-K, A-Q, K-Q oraz dodatkowo dwa kiery i dwa piki jako draw do najwyższego koloru.
Słowem, szukamy takich układów, które tworzą jak najwięcej możliwości. Warto zwrócić uwagę, że często wartość układu może zepsuć jedna karta, na przykład K-Q-J-2 to w rzeczywistości tylko K-Q, Q-J i K-J, bo układy K-2, Q-2 czy J-2 w większości rozgrywek będą bezużyteczne.
Układami lubianymi przez graczy są więc, na przykład, sekwencje takie jak: J-T-9-8 czy 8-7-6-5, kombinacja par i sekwencji: J-J-10-10, K-K-Q-J czy korzystne układy z A-x suited, np. Ah-Ts-9h-8d. Musimy również pamiętać, że ze względu na specyfikę Omahy, nieco tracą na znaczeniu wysokie pary z ręki, zwłaszcza w połączeniu z niekorzystnymi układami. Dobry gracz bez wahania zrzuci przed flopem K-K-8-3, bo w Omaha nie jest to zbyt wartościowy układ. Omaha to gra nutsów i nut-drawów, więc wysoka para sama w sobie nie stanowi dużej siły, bo w 99% przypadkach ona sama nie wygra puli. Oczywiście, staje się potęgą, kiedy trafi się seta, ale wcale nie zawsze! Kiedy mamy J-J-6-2, a na flop przyjdzie K-J-10, z czego dwie karty w jednym kolorze a na stole widzimy duży bet i call albo raise, to nasz set waletów prawdopodobnie potrzebuje jeszcze sporej pomocy, aby wygrać.
Ponieważ w Omaha mamy tak naprawdę 6 różnych układów, z których każdy może wygrać na wiele sposobów, nie mamy tutaj do czynienia z sytuacją taką jak w holdemie, gdzie pewne układy preflop mają gigantyczną przewagę nad innymi (jak na przykład A-A przeciwko 8-2 off). Tutaj rzadko który układ ma przewagę nad innym choćby w stosunku 65 do 35. Do tego dochodzi ograniczenie w postaci limitu puli przed flopem nie jest łatwo znacząco zawęzić ilość graczy w puli. A pamiętając o 6 układach w ręku każdego z pozostających w grze graczy, łatwo domyśleć się, jak skomplikowana to gra.
Jedynym układem, z którym chcemy wejść allin przed flopem, jest, podobnie jak w Holdemie, para asów. Oczywiście, tutaj też lepiej mieć A-A-K-Q double suited niż A-A-7-2, ponieważ często zdarza się, że to te dwie karty poza asami wygrywają dla nas pulę. Niemniej, każdy układ z asami ma przewagę nad każdym układem bez asów. Czasami niewielką, ale zawsze jakąś. Oczywiście, mówimy o grze preflop. Po flopie, zrzucenie asów nie może być dla nas problemem przy niekorzystnym układzie kart na stole. W ogóle w Omaha najwięcej przegrywają gracze zapatrzeni w to, co trzymają w ręku. Kolor bez asa, strit, który nie jest nuts, dwie pary (nawet najwyższe) czy niski full to układy, które najczęściej przegrywają w Omaha. Tutaj trzeba umieć to spasować, gracze zwani w Holdemie calling stations (bez problemu sprawdzający końcowe bety ze słabymi układami) są wymarzonymi przeciwnikami w Omaha.
Jeżeli wiemy więc, że asy są najsilniejszą kartą przed flopem,pojawia się pytanie: jak je rozgrywać? Zwłaszcza, że mamy ograniczenie w postaci Pot Limit. Według Phila Hellmutha zasada jest prosta: don’t raise with Aces, reraise!.
Chodzi głównie o to, że pierwszy raise w Pot Limit Omaha jest zazwyczaj tak nieduży, że nie będzie w stanie wypłoszyć odpowiedniej ilości graczy z gry. Jeżeli więc jesteśmy na wczesnej pozycji i zrobimy podbicie o pulę, to raise ten będzie tak mały, że chętnie znajdzie się kilku chętnych do sprawdzenia, a wtedy nasze asy będą miały bardzo trudne zadanie, aby się utrzymać. Jeżeli jednak kilku graczy (w tym my) zrobi call, następnie ktoś przebije i ktoś sprawdzi to przebicie, to wtedy kolejne przebicie o pulę będzie miało już swoją wymowę.
Generalnie powinno się też przebić w przypadku gdy jesteśmy na bardzo później pozycji a sporo osób weszło już do gry. Jeżeli, mimo dużego przebicia, ktoś wejdzie do gry, wtedy trzeba być przygotowanym na kolejne zagranie o wysokość puli, bez znaczenia, co przyjdzie na flop. To bardzo trudne zagranie, ale na dłuższą metę będzie opłacalne. Pamiętajmy, że to nasz przeciwnik musi trafić.
Niemniej, jeżeli chociaż jeden z przeciwników sprawdzi duży bet po flopie lub nas przebije, wtedy musimy być już ekstremalnie ostrożni. Dużo w takim momencie zależy od wyczucia oraz znajomości gry przeciwnika. Łatwo też domyśleć się już chyba, jaka jest kontr-taktyka przeciwko graczowi z asami, czy innym układem, z którym zdecydował się na reraise przed flopem. Ponieważ nie będą to olbrzymie bety, musimy być przygotowani na większą ilość sprawdzeń niż w holdemie. Najlepiej sprawdzać przebicia z kartami o sporym potencjale: J-T-9-8, Ah-7h-J-J czy Q-Q-T-T. A potem najczęściej już na flopie powinniśmy wiedzieć, czy nasz układ jest coś warty.
Niemniej, jeżeli gramy tylko z jednym przeciwnikiem, który sporym re-raisem zasugerował asy, siła naszych układów po flopie znacznie rośnie. Jeżeli jesteśmy pewni, że mamy do czynienia z asami (oczywiście chodzi o pojedynczego przeciwnika), jest duże prawdopodobieństwo, że wygramy z niskim kolorem, każdym stritem czy setem. Oczywiście nie zawsze, ale zdecydowanie częściej niż grając przeciwko kilku osobom. Warto też pamiętać, że czasami można zaryzykować sprawdzenie dużego raise z kilkoma callerami z układami na pierwszy rzut oka słabymi. Pozwalają nam na to pot-odds a także założenie, że gracze którzy weszli do gry będą sobie zabierać outy. W takim przypadku rośnie siła układów takich jak 7-7-6-5 czy 6-6-5-5. Ale to jest już ewidentnie zagranie typu trafiasz-albo-pasujesz.
Teraz, kiedy wiemy już czego szukać i jak grać przed flopem, czas zająć się grą po flopie. Prawdziwa gra dopiero się zaczyna…

